Droga krzyżowa

Chrystus dźwigający krzyż – Wikipedia, wolna encyklopediaDokąd ta droga ?

Rozważania Drogi Krzyżowej – Parafia Świętego Sebastiana w Jurgowie

Ks. Piotr Kosakowski

Wstęp

Patrząc na krzyż, myślę o cierpieniu. Patrząc na krzyż, widzę trud. Patrząc na krzyż, dotykam bólu. Patrząc na krzyż, czuję samotność. Oddanie się Jezusa – Boga w rącze człowieka, mogło skończyć się inaczej. Jednak Bóg nawet z tego upokorzenia, nawet z tego niesamowitego odrzucenia i śmierci haniebnej, wyciągnął dobro. Dziś patrząc na krzyż myślę o zwycięstwie. Patrząc na krzyż widzę Zbawiciela. Patrząc na krzyż, dotykam mojego Boga. Patrząc na krzyż czuję miłość.

Stacja I

Jezus na śmierć skazany

            Co chcecie? To pytanie na różne sposoby wielokrotnie jest zadawane w Ewangelii. Kiedyś zadał je Judasz. Stanąwszy przed radą starszych i arcykapłanami zapytał, co chcecie mi dać ? Jeśli będzie to odpowiednia cena, wydam wam Jezusa. Piłat też pyta żydów co mam uczynić z Jezusem, co chcecie? A oni krzyczą ukrzyżuj Go. Oni są żądni swojego zysku. Judasz chce zarobić, nie interesuje go nawet to że zdradza przyjaźń. Piłat też boi się żydów bo zagrozili, że jeśli nie wyda Jezusa na śmieć, to postawi się przeciw Cezarowi. Zysk. Ten wyrok niesie w sobie pragnienie zysku. Ta zdrada pochodzi z serca, które owładnęła chęć zysku. Co chcecie?

            Człowiek, też może patrząc na krzyż szukać zysku. Panie Boże chcę cię prosić, daj. Jakże to częste w podchodzeniu do Boga. Musisz mi dać o co proszę. Chcę zysku. Przecież na różańcu nie modlę się na darmo. Do kościoła nie chodzę na darmo. Wymagam. Chcę, abyś Boże zabrał ze świata zło, cierpienie. Dlaczego nie słuchasz? Dlaczego tylu ludzi dzisiaj umiera? Panie ja mam plan. Chcę, poprzez to że jestem przy Tobie, osiągać sukcesy, pokonywać wrogów. Chcę zysku.

            W ten sposób zdradzamy krzyż. Szukając zysku w Bogu, który wydaje się milczeć. Dlatego zdradzamy krzyż odchodząc, bo nie dostaliśmy tego po co wyciągnęliśmy ręce.

            Spójrzmy na Jezusa. On nam odpowie na pytanie jakie powinny być nasze pragnienia. Zapytany co mam robić aby osiągnąć życie wieczne, odpowiada przestrzegaj przykazań. Zaznaczając istotę oddawania czci Bogu mówi, chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Zapytanie „Panie jeśli chcesz możesz mnie oczyścić” – odpowiada „chcę”. Jezus Chce, aby człowiek patrząc na krzyż, stawał się lepszy, inny. Niczego jednak nie wymagając, od Boga, ale wszystkiego wymagając od siebie.

            Nie dodamy Bogu chwały długością naszych modlitw. Nie zbliżymy się do Boga poprzez nasze praktyki religijne i pobożność, jeśli nie niosą one w sobie chęci przemiany nas samych. Stacja pierwsza odrzucenie Boga, dana jest nam po to, aby się zastanowić czy ja chcę być lepszy patrząc na krzyż. Czy chcę chcieć się zmieniać. Czy nie szukam zysku, tylko szczęście odnajduję, gdy jesteś blisko Panie. Pomimo trudów, krzyża, śmierci.

Stacja II

Jezus bierze krzyż na swe ramiona

            Bierzcie i jedzcie to jest ciało Moje. Słowa z Ostatniej Wieczerzy, jakże przy drugiej stacji wymowne. Jezus daje nam siebie w ręce. Mówiąc bierzcie. Oddaje siebie. Wielki Bóg staje się małym człowiekiem i mało tego pozwala się zniszczyć temu człowiekowi. Żeby chleb mógł nasycić, musi być zgryziony. Stał się Chlebem, aby głodnych nasycić. Woła z krzyża, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a ja was pokrzepię. Głodnego pokrzepia pokarm. Jezus staje się pokarmem.

            Trzeba jednak wyciągnąć rękę i wziąć. Jezus mówi bierzcie, i pozwala się dotknąć, wziąć do rąk. Bierzcie daje wam pokarm. To jednak nie wszystko. Bo wziąć trzeba dużo więcej. Jeśli kto chce pójść za mną niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje. Trzeba wziąć trudy życia i całą biedę świata i w niej, aby nie umrzeć, należy karmić się wziętym w ręce chlebem Eucharystycznym i Słowem Bożym.

            Jakże trudno wyciągnąć te ręce i wziąć. Chleb to nie świąteczny pokarm ale codzienny. Ile razy w roku korzystam z tego chleba? Nie uniesiesz krzyża jeśli nie masz pokrzepienia. Jeśli nie będziemy jeść, stracimy siły. Jakże dzisiaj jest ważne by się karmić Chrystusem. W dobie kiedy nie można przyjść na Eucharystię trzeba pamiętać, że mamy w swoim domu ciało Chrystusa. Możemy się karmić Słowem Bożym. Kto słucha słów Moich i wypełnia je nie zginie, mówi Jezus.

Bierzmy Jezusa w swoje ręce. Nieśmy Go innym tymi rękoma. I posilajmy się Bogiem, żeby dał siłę do uniesienia życia.

Stacja III

Pierwszy upadek Pana Jezusa

            Choćby wszyscy zwątpili ja nigdy nie zwątpię. Słowa Piotra z Ostatniej Wieczerzy. Zwątpienie jednak przyszło. Strach pokonał pierwotną gorliwość. Piotr zwątpił. Nie jeden raz. Kiedy Jezus idąc po wodzie woła Go, ten bez zastanowienia wyskakuje z łodzi i za chwilę tonie. Wątpi. Jezus pyta także uczniów swoich, czemu wątpliwości są w waszych sercach. Wątpliwość i zwątpienie, te dwa słowa, jakże bliskie przy trzeciej stacji, kiedy po upadku trzeba wstać. Jezus nigdy nie zwątpił. Bo On nie wątpi w człowieka. Ma ciągle nadzieję, że my jednak powstaniemy. Nikogo nie spisał na straty. Dlatego nikt nie może się czuć skrzywdzony przez Boga.

            Ale w naszych sercach wiele jest wątpliwości. Wiele zwątpień. Pytając Boga, dlaczego takie mam trudne życie, już wdziera się wątpliwość, że On nie jest wszechmocny, że mnie nie kocha. Zwątpienie kiedy kolejny raz upadam w grzech. Nie idę do spowiedzi, bo mam w sobie chęć ponownego grzechu.

            Mam wiele wątpliwości co do wiary i Kościoła. Tylko nie chce mi się szukać odpowiedzi, to jest zwątpienie. Wątpię nie tylko w Boga. Wątpię, że mój sąsiad się zmieni. Wątpię, że mąż się naprawi. Wątpię w innych ludzi, że oni są w stanie pomóc. Na końcu wątpię w siebie. Nie wstanę, nie pokonam siebie. I mówię wszystkim ja już taki jestem, wybuchowy, humorzasty, wulgarny i najważniejszy. Tego nie da się zmienić. To jest zwątpienie.

Stacja IV

Jezus spotyka swoją Matkę

            Zostańcie tu i czuwajcie ze mną. Słowa Jezusa z Ogrodu Oliwnego. Jezus po Ostatniej Wieczerzy udaje się do ogrodu tam będzie się modlił. Poprosi uczniów o to, żeby byli z nim na modlitwie słowami czuwajcie ze mną. Słowo czuwać znaczy być przygotowanym, może mieć na oku. Pilnować czegoś o co zostałem poproszony. Może oznaczać też, że uczniowie mają nie spać, mieć otwarte oczy. Czuwać znaczy także ochraniać.

Czuwajcie przeciwnik wasz jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć, mocni w wierze przeciwstawcie się jemu. Mowa tu o złym duchu. To dlatego trzeba ciągle czuwać, bo on chce nas zwieść, chce żebyśmy wzięli udział w drodze, ale nie krzyżowej, tylko łatwej drodze do sukcesu i szybkiego szczęścia. Szkoda tylko, że te osiągi diabeł chce nam dać za cenę nienawiści, krzywdy innych i oddalenia od drugiego człowieka.

Jezus spotyka Matkę, która ciągle jest gotowa dać miłość. Ona rzuca się by ochronić Jezusa. Jakże dzisiaj potrzeba nam takiej postawy czuwania. Czuwajcie i módlcie się bo nie znacie dnia ani godziny. Czuwajcie nad tym, aby nie stracić Jezusa. Zadbajcie, aby ochronić go w swoim życiu.

Stacja V

Weronika ociera twarz Jezusa

            Oto nadeszła godzina. Jezus mówi te słowa w Ogrodzie Oliwnym, tuż przed aresztowaniem. Nadeszła godzina zdrady. Nadeszła też godzina uwielbienia Syna Bożego, bo w tej godzinie okaże się jak On jest łagodny. Przyszła godzina Boga, który będzie milczał, żeby nikogo nie skrzywdzić.

 Weronika stanęła w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To była chwila. Chwila odwagi. Może niektórzy powiedzą, bezmyślności, bo przecież wiedziała co jej grozi. Ale to były ułamki sekund, które Weronika zatrzymała w sercu. Ona wykorzystała tę chwilę swego życia, aby nieść pomoc, ulgę i ukochać Jezusa.

            Czas płynie szybko. Sekunda goni minutę, minuta godzinę, godzina dzień, a potem miesiąc i rok. Tak szybko mija życie, że nieraz nie ma czasu, na tę chwilę zatrzymania się. Nadeszła teraz ta chwila. Świat się zatrzymał i może to ostatni raz za naszego życia. Czy wykorzystamy te sekundy.

            Nadeszła godzina. To symbol tej chwili która minęła. Ona już jest stracona i nie należy do ciebie. Ta minuta, która będzie za chwilę jeszcze nie jest twoja i właściwie niczego nie możesz być pewny. Jedynie co masz to tę chwilę. Czas, który staje się teraz. To od tego zależy czy będziesz szczęśliwy. Jak wykorzystałeś swoje teraz? To od tego zależy jakie będzie jutro i czy wspomnienie z tego co wczoraj, będzie szczęśliwe. Liczy się dzisiaj. Liczy się teraz. Weź się na odwagę i teraz kochaj.

Stacja VI

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

            Ten, którego pocałuję. Judasz takie słowa wypowiada do strażników arcykapłańskich, żeby określić znak jakim zdradzi Jezusa. Przyjaciele witają się w Izraelu pocałunkiem. Nic gorszego nie może spotkać człowieka, jak fałsz i kłamstwo ze strony przyjaciela. Judasz udaje kogoś kim nie jest, chodząc z Jezusem, szuka tylko zaspokojenia swoich interesów. Zależy mu tylko na zysku. Zdradza.

            Szymon Cyrenejczyk nie miał nic wspólnego z Jezusem. Może go nawet nie znał. Nie mógł jednak odmówić pomocy, bo był przymuszony. Kazano mu a rzymianie nie przyjmowali nieposłuszeństwa. Szymon nie całował Jezusa na powitanie. On mógł zacisnąć pięści i ze złością zgrzytać zębami, bo pomagał komuś obcemu, nie dostając nic w zamian. Historia przekazała jednak obraz Szymona, który podczas tej drogi staje się przyjacielem Jezusa. Krew Pana naszego spływała po Szymonie a on się nawracał.

            Pocałunek wcale nie musi świadczyć o przyjaźni. Wiele zdrad dokonuje się przez kłamstwo. Drugiemu człowiekowi w twarz mówi się piękne i okrągłe słowa, a za jego plecami, właściwie on jest nikim. Ważne, aby nie udawać. Nie udawać przyjaciela Jezusa. Nie chodzić do kościoła bo tak wypada, inni patrzą. Nie trzeba nam, być jak Judasz, z jednej strony składać ręce, wypowiadać modlitwy, a zaraz potem tymi rękoma bić a językiem przeklinać. Judasz był z Jezusem, dla zysku, bo mu się to opłacało. Szymon nie szukał niczego, może czuł początkowo niesprawiedliwość, przymuszenie, ale głęboko spojrzał Jezusowi w oczy. Do nawrócenia doprowadziło go to, że w Jezusie zobaczył przyjaciela.

Stacja VII

Drugi upadek Pana Jezusa

            Wyszliście żeby mnie pochwycić. Słowa Jezusa do straży, która przyszła Go aresztować. Chcieliście mnie pochwycić, zatrzymać. Po tym wydarzeniu nastąpiło aresztowanie.

            Pochwycić Jezusa i zatrzymać Go. Jest taka pokusa w świecie, żeby on był w moich rękach, taki jak ja chcę. Zatrzymać Jezusa może oznaczać z jednej strony, że nie oddaje się Go innym, nie przekazuje się nauki Jezusa swoimi rękami, ale może też być chęcią zatrzymania dzieła Jezusa. Temu służy wszelkiego rodzaju krytyka, która nie chce dyskutować, tylko krzyczy i nieustanne niezadowolenie dosłownie ze wszystkiego.

            Nie można zatrzymać Jezusa dla siebie. Wiara to przekazywanie Boga swoimi rękami innym. Nie można także mówić, że On jest mój. Pokusa zawładnięcia Jezusem dopadła świat. Wielu broni Jezusa dzisiaj, atakując innych i walcząc z Kościołem. To przecież zawłaszczenie Go. Zatrzymanie Jezusa polega na tym, że ja wiem najlepiej co powinienem zrobić w wierze i jak to zrobić, aby zbliżyć się do Boga. Nie wolno nam pojmać Jezusa i wykorzystywać Go do własnych celów.

Jedyne pozytywne znaczenie słowa pochwycić, można odnaleźć, myśląc o dostrzeżeniu. Pochwycić to też dostrzec Jezusa. Zobaczyć Jezusa, jakim On jest, aby móc stawać się mu podobnym. Musimy mieć ręce gotowe do przekazywania innym Chrystusa którego tymi rękoma mamy nieść. Musimy zrozumieć, że On nie jest nasz i nie możemy decydować jako jednostka co jest dobre a co złe w Kościele. I w końcu otwórzmy oczy na   Niego, aby dostrzec kim naprawdę jest i czego chce od nas.

Stacja VIII

Jezus pociesza płaczące niewiasty

            Mogę zburzyć przybytek Boży i w trzy dni Go odbudować. Słowa, które padają podczas przesłuchania świadków, oskarżających Jezusa o bluźnierstwo. 56 lat budowano świątynię, jest więc niemożliwe, aby Jezus zburzył i odbudował ten przybytek w trzy dni. Zdecydowanie tekst ten pasuje do płaczących niewiast. Bo Jezus burzy ich myślenie. Przyszły trochę polamentować nad tym jak to źle temu skazańcowi a nie zauważyły jak źle było w ich domach. Jezus zburzył ich wizję doskonałego świata, który sobie same wokół siebie stworzyły. Pokazywały się bowiem na zewnątrz z najlepszej strony, a dom był grzechem przesiąknięty. Innym pozornie współczuły i pokazywały rany a same w domach miały wielkie winy.

            Jezus chce cię skruszyć i złamać. Zburzyć w tobie takie myślenie, że jesteś lepszy od innych. Chce w tobie odbudować nowego człowieka Zmartwychwstałego, bez grzechu. Zniszczyć w tobie grzech. Trzeba więc zajrzeć do swoich domów, a nie do ogródka sąsiada i tam chcieć sprzątać brud. Jezus nas burzy, tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal, Jezu, byś został tylko Ty.

Stacja IX

Trzeci upadek Pana Jezusa

            Zaczęli mu pluć w twarz, bili go pięściami. To obraz z przesłuchania niewinnego Jezusa. Najpierw Jezusa osądzili. Potem namówili przyjaciela na zdradę, kupując Go, następnie fałszywie oskarżali i na domiar złego zaczęli jeszcze bić. Ile jest w stanie znieść człowiek. Fizycznego upokorzenia ale i psychicznych porażek. Trzeci upadek to kolejna porażka.

Życie, jak ono potrafi dać w twarz. Człowiek czuje się zbity pięściami. Bo mnie obgadali. Fałszywą plotką zrujnowali mi życie. Bo napluli mi w twarz osądzając mnie. I ciągle biją i nie przestają. To choroba w domu, to brak pieniędzy i jeszcze zepsuł się samochód. Życie bije w twarz. Pluje w twarz, chce nas zniszczyć. Te wszystkie upadki, porażki powodują w nas zniechęcenie. Ale Jezus się nie zniechęca wstaje i wiesz co, zawsze masz Jego obok siebie, jakbyś kiedyś potrzebował pomocy.

Wielokrotnie dostaniesz w twarz, ale czy masz motywacje żeby potem wstać z upadku. Czy chcesz walczyć z porażkami? Jezus się nie poddał. Jego motywacją była miłość. Znajdźmy więc w sobie tę Miłość Jezusa, aby prawdziwie kochać, rodzinę i bliskich i przyjaciół, ludzi wokół nas i zawsze z rzucanych w naszą stronę kamieniu umieć wybudować drogę do nieba.

Stacja X

Jezus z szat obnażony

Co nas to obchodzi. Słowa arcykapłanów, którzy zapłacili Judaszowi za to, że wydał Jezusa w ich ręce. Kiedy wrócił do nich i przyznał się, że wydał na śmierć niewinną krew usłyszał: co nas to obchodzi. Nerwowo załamał się i próbował naprawić swój błąd, a oni powiedzieli mu, co nas to obchodzi. Radź sobie sam.

Co nas to obchodzi, że to nie prawda. Co nas to obchodzi, że ktoś cierpi przez to co my powiedzieliśmy, o co kogo oskarżyliśmy. Co nas obchodzi kto inny. Liczymy się my. Liczy się nasz interes. Załatwić, to słowo dobrze obrazuje stację dziesiątą. Co nas to obchodzi jaki to ból, zerwanie szaty z człowieka całego we krwi, ale liczy się co dzięki temu zostanie załatwione. Szata zdjęta z Jezusa, miała drogą losowania należeć do jednego z żołnierzy. Mieli interes, nie obchodziło ich cierpienie.

Najważniejsze jest w życiu załatwić to co się chce. Tak często myślimy. Jesteśmy wygrani, gdy w rękach trzymamy trofeum. Takie mamy myślenie. Ale czy ktoś z nas zwraca uwagę na to ile może krzywdy wyrządzić moje pożądanie zwycięstwa. Ile krzywdy mogę zrobić realizując swoje zachcianki. Potrzeba nam empatii. Mamy problem wczucia się w sytuacje innych i dlatego nic nas to nie obchodzi. Liczy się to, aby mnie było wygodnie. Zwróćmy wzrok na krzyż i zobaczmy tę zachłanność żołnierzy. A teraz spójrzmy na Chrystusa. On potrafił oddać nawet ostatnią szatę drugiemu. Nie zostało Mu nic. Bo Boga obchodzisz ty i twoja rodzina. On odda ci wszystko co może ci dać.

Stacja XI

Jezus do krzyża przybity

            Czy ty jesteś mesjaszem? Pytanie zdaje się uzasadnione. Mesjasz to z greckiego ten który uwalnia, ocala. Żydzi czekali na kogoś kto poprowadzi ich do zwycięstwa militarnego. Bo rzymianie okupowali Jerozolimę. Mesjasz miał wjechać na koniu w ręku trzymając miecz. Jezus zdecydowanie nie wpisuje się w taki obraz. Przyjedzie na osiołku, nie bojowym ale rolnym i mając puste ręce, albo raczej pełne miłości.

            Czy ty jesteś mesjaszem? Uczyń więc znak. Chcemy widzieć, twoje cuda. Mamy jako ludzie swoje wyobrażenie Boga. Chcieli byśmy, aby on była taki jak my sobie zaplanowaliśmy. I dlatego też mówimy Bogu co ma zrobić. Dzisiaj ma wygnać wirusa. To zadanie dla Boga na najbliższy czas. Jutro też coś znajdziemy. Ale zanim jeszcze dojdzie do ustania epidemii, będziemy się ciągle zastanawiać, kogo Bóg chciał ukarać takim wirusem. Gdzie jest Bóg jak umierają ludzie. Zamknęliśmy naszego mesjasza w swoje wyobrażenia. A On jest inny. Nie musisz szukać znaków na niebie i ziemi, żeby On potwierdził swoją obecność. Nie musisz zastanawiać się nad tym dlaczego dzisiaj nie chce cofnąć zarazy. Zauważ raczej jakim on chce być mesjaszem. Otula nas dzisiaj, byśmy umieli odnaleźć Jego prawdziwe ciepło. Byśmy w świecie pełnym lęku, wyciągnęli rękę obdarowując się nawzajem prawdziwym Bogiem. Będąc dobrymi dla siebie nawzajem. Bóg na tej ziemi obecny jest dzięki twoim rękami.

            Ludzkie ręce są znakiem, jak bardzo Bóg ukochał świat. Stał Siebie w nasze ręce. Pozwolił, abyśmy to my tworzyli świat, rozdając naszymi rękoma to co wzięliśmy od Niego. Jednak może zbyt mało bierzemy od Boga skoro nie umiemy zatrzymać zła. Może dzisiaj trzeba zapytać się o moje działanie i powiedzieć Chrystus chce działać twoimi rękami. Do dzieła. Mesjasz oddał się w twoje ręce, bo chcę cię zbawić i innych poprzez także twoje dzieła. Wiara bez uczynków martwa jest sama w sobie.

Stacja XII

Jezus na krzyżu umiera

            Schowaj miecz do pochwy. Słowa Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, gdzie jeden z uczniów odciął mieczem ucho, słudze arcykapłana. Uczniowie bowiem chcieli walczyć mieczem. Myśleli że zwyciężą, jak tylko będą mieli siłę mięśni i uzbrojenie. | Jezus bezbronny i słaby teraz umiera na krzyżu. Nie mając siły. Zupełnie nie używając oręża. Ale też nikogo nie krzywdząc.

            Schowaj miecz. Przestań walczyć z otaczającym cię światem. Nie bądź krzywdzicielem. Jedyny oręż jaki masz mieć w ręku, to Jezus. To krzyż. Nie trzeba więc zabijać dla zwycięstwa. Zwycięstwem staje się każdy czyn, który sprowadza drugiego człowieka na lepszą drogę. Spraw, aby inni stali się lepsi, ale nie przez to, że powiesz im co złe, ale dzięki temu że pokażesz im dobro.

Stacja XIII

Jezus z krzyża zdjęty

            Nie jak ja chcę ale jak Ty. Jezus rozmawiając z Ojcem w Ogrodzie Oliwnym prosi o oddalenie męki, ale zaraz dodaje, ale niech się pełni Twoja wola. Jezus wie, że wolą Ojca jest dobro. Jezus wie, że Bóg woli miłosierdzie i nigdy nie zostawia owcy zaginionej lecz idzie ją szukać. Jezus ufa Bogu Ojcu, tak że powierza się Jego woli.

            Czy my czasami nie chcemy naprawić naszego życia swoimi siłami i rękami. Mieć swój pomysł na rzeczywistość. A gdzie w tym wszystkim wola Boża? Czy ufam, ze Bóg nie chce mojej krzywdy tylko nawrócenia. Jezus zdjęty z krzyża, nie ukazuje obrazu woli Ojca. Ale raczej obraz tego, co się dzieje jak człowiek swoją wolę realizuje. To my chcemy kolorować świat, barwami naszych marzeń. A Bóg? Jego wolą jest, abyśmy pełnili dzieła Boże, a cokolwiek uczyniliście jednemu z moich najmniejszych mnieście uczynili. Możemy mieć więc pewność, że każda krzywda i zło wokół nas nie jest z upodobania Bożego, ale możemy je pokonać i naprawić, wyciągnąć z niego dobro, jeśli będziemy słuchać woli Bożej.

Stacja XIV

Jezus złożony w grobie

            Uczniowie zrobili tak jak im polecił Jezus i przygotowali Paschę. Początek męki zaczyna się wydarzeniem Ostatniej Wieczerzy. Jezus podczas uroczystej kolacji, obchodzonej na pamiątkę uwolnienia Izraela z Egiptu, stanie się nową Paschą. Krew baranka powodowała uniknięcie plagi śmierci w Egipcie. A teraz krew Jezusa zgładzi grzechy i pokaże drogę do życia wiecznego. Grób to nie koniec. Bo krew rozlana, była symbolem życia ofiarowanego Bogu. Jezus w ten sposób oddał się w ręce Ojca.

            Jesteśmy i my zaproszenie do wzięcia udziału w Passze. Musimy krwią baranka, posmarować drzwi domów, to znaczy zaprosić Jezusa Zmartwychwstałego do siebie, aby On z nami zamieszkał i otwierał nasze groby i ożywiał nasze relacje i podnosił nas z upadku.

Przygotować Paschę dla Pana, z jednej strony jest oznaką posłuszeństwa Bogu, z drugiej zastawieniem w swoim domu stołu, przy którym zasiądzie Jezus. Stół jest symbolem rodziny, wspólnoty, posiłku. Eucharystia odbywa się przy stole do Którego zaprasza Bóg. Tam nas karmi, tam każdy ma miejsce. Kościół jest więc także twoim domem. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a ja was pokrzepię. Stwórzcie w waszych domach Kościół, którego centrum stanowi stół. Zaproście do tego stołu, każdego kto chce się chce być nakarmiony przez was Bogiem.

Zakończenie

Dokąd ta droga? Wiemy, że nie do śmierci, lecz do zmartwychwstania. Droga trudna. Droga poszukiwania woli Bożej. Droga szacunku do człowieka. Droga na której zysk, to moja obecność przy Chrystusie. Droga na której można dostać w twarz od życia. On przeszedł ją pierwszy, aby nas pociągnąć. Jezus chce, abyśmy szli za nim tak postępując, jaki On dał nam tego przykład.